Między kebabem a Herbertem [OPINIA]
Kilka lat temu, chcąc zobaczyć, ile
realnie osób uczestniczy w Marszu Niepodległości (nie wierzyłem –
skądinąd słusznie – ani organizatorom, ani policji, bo obie strony
świadomie kłamały, jedna zawyżając, a druga zaniżając tę liczbę),
pojechałem na Saską Kępę, by móc – w samym marszu nie uczestnicząc –
przyjrzeć mu się z bliska.