Na pewien czas politycy znów stali się politykami [OPINIA]
Czy chcieliby państwo decydować o czyimś życiu i śmierci? Tak dosłownie? O tym, że zawsze uśmiechnięty pan Janusz, lat 68, nie pojedzie już latem żeglować na Mazury, że za cztery tygodnie umrze w bólu w szpitalu, a jego rodzina będzie go opłakiwać przez kolejne miesiące i przez lata będzie to na niej ciążyć? O tym, że pani Janina, lat 71, babcia Krzysia, późną jesienią będzie chodzić na dansingi w Krynicy i popołudniami umawiać się ze znajomymi z turnusu w sanatorium na ciastko i herbatę w cukierni? Trudny wybór. Oczywiście odruchowo można odpowiedzieć: przecież ich nie znam. Ale czy poznanie ich naprawdę by ten wybór ułatwiło?