Urzędnik też potrafi wpuścić podatnika w maliny
Wciąż mam problem z zeznaniem
podatkowym za 2013 rok – opowiada pan Jan. – Nie
miałem pewności, czy mogę odliczyć
ulgę na wychowanie pełnoletniego, uczącego
się dziecka, więc poszedłem zapytać o to
w urzędzie skarbowym. Wyjaśniłem, że
dochód córki przekroczył co prawda kwotę
wolną od podatku, ale w połowie roku wyszła za
mąż. Pani w okienku poinformowała mnie,
że liczy się dochód do dnia zawarcia
małżeństwa – jeśli był
niższy niż kwota wolna, to mam prawo
skorzystać z odliczenia. Teraz po dwóch latach
okazuje się, że urzędniczka nie miała
racji. Urząd skarbowy twierdzi, że nie powinienem
odliczać ulgi, i żąda, bym dopłacił
podatek wraz z odsetkami. Nikogo nie interesuje, że
byłem w urzędzie, pytałem i zostałem
wprowadzony w błąd – żali się
czytelnik, który uważa, że zaległy
podatek powinna zapłacić za niego
urzędniczka