Partia to nie agencja zatrudnienia. Misiewicze muszą odejść
Nadużycia władzy nie są,
niestety, domeną tylko jednej czy niektórych partii
politycznych u wielu z nas podnosi się ciśnienie,
gdy słyszymy, że znajomy ministra otrzymuje
intratne stanowisko w spółce państwowej, a
córka i mąż posłanki zasilają
szeregi pracowników agencji rządowej. Nie zawsze
oczywiście przypadki zatrudnienia członków
rodziny i znajomych polityków zasługują na
potępienie. Jednakże w przytłaczającej
większości można mieć duże
wątpliwości co do tego, czy stanowisko uzyskali
dzięki swym kompetencjom i doświadczeniu –
zwłaszcza że często ich po prostu brak. Opinia
publiczna jest tu raczej jednomyślna – z
nepotyzmem i kumoterstwem w instytucjach publicznych trzeba
walczyć. Tylko jak?