Rewolucja i dogryzanie [OPINIA]
W ciekawym wywiadzie Magdy Rigamonti z Martą Lempart, który ukazał się w poprzednim Magazynie DGP, pojawił się wątek swego rodzaju prawomyślności rozmówczyni. Lempart nie używa pełnej palety genderowych pojęć i queer słów obowiązującej w najbardziej, by tak rzec, ortodoksyjnych środowiskach tej rodziny. Mówi o tym z pewnym uśmiechem (kto powiedział, że liderka Strajku Kobiet nie zna tej emocji?). Uśmiech ten łatwo rozszyfrować: „No, kochane/kochani, już ja to chyba mogę sobie na to pozwolić…”. Przestrzegam – stąpa pani po kruchym lodzie.