Trybunale, precz z Warszawy!
Zwycięstwo uskrzydla. Przegrani, z
nosami na kwintę, przeżywają swoją
zasłużoną porażkę. Są niczym
psy na deszczu, niczym kruki z przetrąconymi
skrzydłami. Nie mają pomysłu na życie,
ba, nawet na zagospodarowanie dzisiejszego wieczoru. Ale
inaczej zwycięzcy. Tak, ci to są jak orły w
locie, jak Robert Lewandowski po pięciu golach w
dziewięć minut. Rozpiera ich wena twórcza,
rozsadza bania z pomysłami. Nie mają
zahamowań, ich wyobraźnia nie zna granic, ich wigor
intelektualny jest nieokiełznany.