Książka Bauera o Boko Haram: Szaleństwo w sercu Afryki
"Obudził mnie Buba, mój
najmłodszy syn, nie mógł złapać
tchu. Boko Haram idzie, żołnierze uciekają!
Kłamiesz – powiedziałam i nie ruszyłam
się z maty. Przecież wojsko niedawno wkroczyło
do wsi, mieli czołgi. Więc wyszłam przed
drzwi. Stamtąd widać było
główną drogę. Czołgi
wyjeżdżały. Za jednym biegł
żołnierz z butami w ręku, usiłował
się na niego wdrapać. Jeden czołg
utknął w rowie. Załoga po prostu go
zostawiła i uciekła. Zawołałam dzieci,
kazałam im schować w spiżarce worki z
fasolą i wszystkie garnki, całą
żywność. Zamknęłam zapasy. Prawie
nic nie wzięliśmy, żadnych ubrań poza
tym, co mieliśmy na sobie. Wybiegłam z naszego
kwartału, trzymałam Bubę za rękę. Za
plecami słyszałam okrzyki: Allahu akbar. To one nas
popędzały. Bojownicy wchodzili do wsi.
Widziałam, jak ze wszystkich domów wybiegają
ludzie. Wszyscy uciekali”.