Płonie ognisko w lesie... a nie powinno
Po niedzielnym obiedzie pojechaliśmy
do lasu. Zaparkowałam samochód przy
głównej drodze, dzieci wraz z psem się
rozbiegły, mąż przed spacerem zapalił
papierosa. Kiedy mieliśmy już wejść na
leśną dróżkę, podszedł do nas
pan w mundurze i powiedział, że psa należy
wziąć na smycz, dzieci uciszyć, a
przede wszystkim zabrać z młodniaka,
mąż ma zgasić papierosa, a poza tym mamy
natychmiast odjechać, bo tu parkować nie wolno.
Byliśmy zdumieni, gdy dodał, że
wielokrotnie złamaliśmy prawo i że te
wszystkie wykroczenia mogłyby kosztować nas
kilkaset złotych. Czy nie jest przesadą
wprowadzenie tylu ograniczeń? I czy ktoś w
ogóle stosuje się do tych wszystkich
przepisów? – zastanawia się pani
Dorota.