Szadkowska: Wszystkowiedzący bezrefleksyjni [OPINIA]
Od razu przyznaję się bez bicia – tutułowe określenie bezczelnie
podkradłam prof. Andrzejowi Kidybie (jego comiesięczny felieton tym
razem na str. 8; szczerze polecam!). Tymi dwoma słowami pan profesor
idealnie wręcz opisał rosnące grono prawników, którzy aż przebierają
nogami, by coś publicznie wyjaśnić, skomentować czy ocenić, choć na dany
temat nie mają kompletnie nic ciekawego do powiedzenia. „Wypowiadając
się bez sensu, reklamuje się przy okazji kancelarię, którą się
reprezentuje” – pisze prof. Kidyba.