Po rocznej wojnie o Trybunał Konstytucyjny doszliśmy do linii frontu, za którą jest już tylko rozproszona kontrola konstytucyjności
Jeszcze nie wybrzmiało echo gromkich pokrzykiwań jednego z wiceministrów na
sędzię, zawierających sugestię
wszczęcia postępowania dyscyplinarnego w
związku z decyzją sądu, która politykowi
jako stronie nie spodobała się. A już
otrzymaliśmy wzmocnienie przekazu słowami samego
zwierzchnika, na razie wyłącznie administracyjnego,
sądów powszechnych.