Czy trzeba bać się inflacji, a jeśli tak, to jakiej [OPINIA]
Końca makroekonomii nie będzie. Tak przynajmniej zdają się sądzić inwestorzy, którzy kilka tygodni temu zaczęli wyprzedawać obligacje na głównych światowych rynkach. Zmierzch reguł można byłoby ogłosić, gdyby mimo zalania globalnej gospodarki bilionami dolarów antycovidowej pomocy, w asyście zerowych stóp procentowych, ceny nie wzrosły. Powinny wzrosnąć, bo zwykle taki właśnie efekt przynosi wystrzał popytu w gospodarce. Jeśli tym razem do tego nie dojdzie, będzie to oznaczało, że ekonomiczne podręczniki trzeba pisać na nowo.