Clapham: Osiem stron obowiązkowej lektury
Musiałem ostatnio pójść
do dentysty, bo obluzowała mi się złota korona
(pewnie jadłem za dużo krówek ciągutek).
Dzięki nowoczesnym urządzeniom moja wizyta bardzo
różniła się od tej z czasów
młodości. Wtedy to był koszmar. A teraz
siedziałem zrelaksowany na fotelu i obserwowałem
sympatyczną scenkę, która rozgrywała
się za oknem. W jego pobliżu był krzak
ostrokrzewu, a wokół niego skakała wrona
szukająca pożywienia. Otaczająca mnie
technologia, krzew i ptak w jakiś sposób
pogodziły współczesność i
przyrodę, które stały się naturalnymi
partnerami (wiem, że to fikcja, że krzak
został posadzony przez człowieka, ale przez kilka
chwil było mi błogo).