Woś: Być jak Akerlof
Znacie to uczucie? Idziecie do
przełożonych z dobrym pomysłem. Im
dłużej o nim myśleliście, tym bardziej
wydawał się wam przyszłościowy, a
może nawet przełomowy. Polerujecie go i
cyzelujecie, żeby był jeszcze bardziej naj. I co? I
nic. Słyszycie, że nie, bo to jakieś
banały i na dodatek już dawno sto razy przerobione.
„Może lepiej zajmij się czymś innym.
Akurat mam taki temat w sam raz dla ciebie...”
– słyszycie na odchodnym. I krew was zalewa, bo
wiecie, że to „coś innego” jest
właśnie banalne, wtórne i jałowe i
przeżute po sto albo i więcej razy.