Ryszard Petru: Reformy nie muszą boleć
Reformowanie gospodarki często utożsamiane jest ze zmianami, które są bolesne dla obywateli i mogą się skończyć utratą popularności tych, którzy je wprowadzają. Dominuje pogląd, że to, co trudne i nieprzyjemne, jest odrzucane, a to, co łatwe i przyjemne, przyjmowane. Tyle że dzieje się tak jedynie na krótką metę. Inaczej wciąż wygrywaliby populiści. Historia gospodarcza świata przynosi wiele przykładów, jak kończą się ich zbyt długie rządy. Prędzej czy później katastrofą. Ale pomiędzy populizmem a reformami jest cała paleta odcieni.