"Kobieta w czerni" - straszymy jak za dawnych lat
„Nie znoszę określenia »horror«. Wolę o tych filmach myśleć jako o
baśniach dla dorosłych”, wspominał Christopher Lee, największy gwiazdor
Hammer Films, któremu role Draculi i monstrum Frankensteina otworzyły
drogę do międzynarodowej kariery. Ale hasło „Hammer” przywołuje na myśl
kino grozy – zaskakująco nowatorskie mimo wiktoriańskiego kostiumu. Teraz legendarna wytwórnia wraca na filmowy rynek, zaś do
wyreżyserowanej przez Jamesa Watkinsa „Kobiety w czerni” hasło „baśń dla
dorosłych” pasuje idealnie. Choć bez kilku chwil przejmującej grozy się
nie obejdzie.