Niezgodna z prawem publikacja na Facebooku może drogo kosztować
Niedawno Komisja Etyki Reklamy uznała, że jeden z producentów suplementów diety
naruszył kodeks etyki reklamy, publikując na
popularnym serwisie społecznościowym reklamę
dyskryminującą ze względu na płeć.
Producent bronił się, że to nie on prowadzi
profil, na którym została zamieszczona reklama, i
zatem nie ma wpływu na znajdujące się na stronie
internetowej treści; a odpowiada za to administrator
profilu – zewnętrzna agencja reklamowa. Komisja nie
uznała tych argumentów za przekonujące. Sprawa
jeszcze się nie zakończyła, bo od decyzji KER
firma złożyła odwołanie. Wcześniej
podobny problem pojawił się w związku z
bulwersującą reklamą wódki Żytnia
Extra. W kwietniu br. Zapadł wyrok, zgodnie z którym
pracownica agencji, która zamieściła
kontrowersyjną treść w internecie, została
ukarana grzywną w wysokości 15 tys. Zł za
przedstawienie ofiar ataku ZOMO jako pijaków
nieprzytomnych po upojnym wieczorze kawalerskim. W tym
konkretnym przypadku sąd uznał, że za
reklamę odpowiadała pracownica agencji. Kto więc
ponosi odpowiedzialność za dyskryminujące
reklamy i komentarze w internecie – firma czy też
agencja prowadząca stronę na FB? – pytają
przedsiębiorcy.