Lewestam: ONR kontra prywaciarze
Czym ma być „przestrzeń
publiczna”, miejsce, gdzie może się
odbywać debata o sprawach ważnych
i najważniejszych? Jurgen Habermas mówił,
że musi być dostępna dla wszystkich i wolna od
wpływów tak rządowych, jak prywatnych. Ma to
sens, prawda? Debaty publicznej nie może przecież
sponsorować Coca-Cola, bo wtedy zamilkną fani Pepsi
oraz badacze szkodliwości cukrów prostych dla
zdrowia naszych dziatek. Rząd nie może karać
gazet, które go krytykują, bo jak się opozycja
boi, budzi się autorytaryzm. Agory, tego
starożytnego symbolu rynku, gdzie każdy obywatel
może wejść na podium i powiedzieć, co mu
w duszy gra, nie można wydzierżawić
korporacji; nie można też jej otoczyć kordonem
wojska. To znaczy: nie można, jeśli chcemy nadal
mieszkać w demokracji.