W odległości 2 km od farmy wiatrowej nie powstanie osiedle, ale hotel już tak
Projekt specustawy wiatrakowej, który w Sejmie złożyli posłowie Prawa i
Sprawiedliwości, zadaje cios nie tylko inwestorom farm
wiatrowych. Okazuje się, że rykoszetem trafieni
zostaną także niektórzy przedsiębiorcy, np.
deweloperzy zamierzający budować domy czy inwestorzy
planujący prowadzenie działalności
agroturystycznej w sąsiedztwie już istniejących
tego typu elektrowni. Powód? Projekt ustawy o inwestycjach
w zakresie elektrowni wiatrowych wprowadza minimalną i
obowiązkową odległość, jaką
należy zachować, planując budowę w
pobliżu obiektów. Najwyższe wiatraki mają
ok. 210 m wysokości. W praktyce oznacza to, że
zabudowy mieszkalnej bądź z funkcją
mieszkalną już wkrótce nie będzie
można sytuować bliżej niż 2 kilometry od
elektrowni wiatrowych o mocy powyżej 40 kW. I to nawet
jeśli zezwalał na to dotychczasowy plan miejscowy.
Sprawdziliśmy, kto i jakie może mieć
kłopoty.