Winiecki: Energia odnawialna, czyli subsydiowana proca Dawida
W latach komuny Janek Pietrzak pokazywał zadęcie ówczesnej władzy,
której jakiś ważny przedstawiciel stwierdzał, że „gdyby nie brak puszek,
moglibyśmy zarzucić Europę konserwami, ale też... nie mamy mięsa”. Ten
właśnie żart przypomina mnie się, gdy słyszę o postępach naszej
energetyki opartej na źródłach odnawialnych. Bowiem ta coraz bardziej
kosztowna plaga zaczyna się – niestety – zadomawiać także i u nas.