Lewestam: Emigranckie solo przy kruchej bułce i marmoladzie
Czasem zdarzy się tak, że w jednej
małej sytuacji skupią się wielkie aporie
dużych spraw – i tak właśnie
stało się w kawiarni w John Lewis przy Cavendish
Square. Miły gest brutalnie odsłonił stosunki
władzy, bo jego sens tkwił w rozpoznaniu
obcości – i jej wątpliwego statusu, jej
potrzeby legitymizacji przez „gospodarza”. Ach,
jakże byłoby pięknie, gdyby przestali w
telewizjach gadać z nienawiścią o emigrantach,
gdyby zamiast przyjeżdżać w gości
człowiek się przeprowadzał... i wtedy
wszyscy sobie jedli kruche bułki w spokoju, naturalnie
równouprawnieni.