Dyplomacja PiS: Polska nie przejmuje się instytucjami, które zajmują się "genderem"
PiS chce, by Polska wstała z
kolan.Problem w tym, że swoje działania ubrał
w XIX-wieczne metody. Dawny polityk PiS: „Gdy patrzę na
to, co oni wyprawiają, nie wierzę. Jakieś
dziwne deklaracje, listy, pohukiwania. Bezsensowne
przekonywanie, że Komisja Europejska i Parlament
Europejski są nieważne. MSZ najpierw otwiera front
z Unią, by potem oczekiwać z jej strony
ustępstw. Kompletnie nie rozumieją ezopowego
języka, jakim Unia do nas mówi. Tej
poprawności politycznej, którą można
lubić lub nie, ale trzeba nią właściwie
władać. Dyplomaci jadą do Brukseli i
myślą, że jak ktoś na nich nie krzyczy,
jest grzeczny, mówi spokojnie i miło, to znaczy,
że jest ugodowy i podziela ich punkt widzenia. Tymczasem
wcale tak nie jest”.