Woś: Ilu wrogów zniesie demokracja
Niebezpieczeństwo ześlizgnięcia się ze ścieżki
demokratycznej istnieje. Również w Polsce. Zawiera się ono w
następującym paradoksie. Demokracja oparta jest na konkurencji
politycznej, czyli na mechanizmie zabezpieczającym przed jawnym
autorytaryzmem i patologiami monowładzy. Skoro ma być konkurencja, to
musi być też różnica. A jak się buduje różnicę? Właśnie na zasadzie
podkolorowania siebie samego i ostrego przyczernienia rywala.
Przyczerniony rywal w naturalny sposób staje się wrogiem. A skoro
wrogiem, to trochę także potworem. To z kolei sprawia, że sami
(oczywiście w imię wyższych racji) możemy dojść do wniosku, że potwora
trzeba zamknąć do klatki, bo inaczej zje nas i nasze dzieci. I już
nieszczęście gotowe.