Sierant: Co powie Tytus, czyli co zapamiętałem ze sprawy Universalu [OPINIA]
Dobry obyczaj nakazuje informować czytelników o zaangażowaniu
piszącego w sprawę, która jest przez niego prezentowana. Analitycy w
biurach maklerskich, wydając rekomendację, zamieszczają notę, że ich
biuro maklerskie jest np. akcjonariuszem spółki, której analizę
przygotowano. Aby sprostać tym standardom, chciałem poinformować, że mam
akcję Universalu (jedną, dlatego proszę redakcję, aby nie poprawiała
liczby pojedynczej na mnogą). I to w wersji papierowej. Skan akcji
załączam do felietonu.