Guza: Bujda-kryzys, bujda-ustawa
Kiedy cztery lata temu rząd i partnerzy
społeczni zbyt długo negocjowali pierwszą
ustawę antykryzysową, ze wszystkich stron
rozlegały się głosy, że przez ich spory
firmy nie będą mogły skorzystać z pomocy
państwa w szczytowym momencie spowolnienia
gospodarczego. Gdy w końcu weszła w życie i na
jej podstawie pracodawcy spożytkowali tylko kilka
procent zarezerwowanych na wsparcie środków,
rząd i eksperci tłumaczyli to tym, że –
jak widać – kryzys naszych firm się nie ima,
a spowolnienie nie było tak dotkliwe, jak się
spodziewano.