Sierant: Między ceną a wyceną, czyli bilansowe perpetuum mobile
Sądzę, że każdy z Państwa spotkał się z pojęciem perpetuum mobile.
Przypomnę, że jest to nazwa używana do określenia fantastycznych, acz
nieistniejących urządzeń, które mogły produkować energię z niczego. To
te lepsze. Nazywane są one perpetuum mobile pierwszego rodzaju. Gdyby
istniały, to wytwarzałyby więcej energii, niż same zużywają. Podobno
jest to niezgodne z I zasadą termodynamiki. Ale któż by w XXI w., który
przejdzie do historii jako Wiek Odejścia od Rozumu, stosował się do
jakichś zasad termodynamiki. Albo zasad dynamiki. Albo jakichkolwiek
zasad.