Rosyjskie zbrodnie wojenne musi osądzić trybunał międzynarodowy
M asowe mordy w Iziumie, mieście leżącym w obwodzie charkowskim w pobliżu granicy z Rosją, mogą stać się końcem „russkiego miru”, państwowej ideologii lansowanej przez Moskwę dla uzasadnienia jej agresywnej polityki. Sądzę, że Kreml to rozumie. Dlatego zamierza wpłynąć na sytuację w tradycyjny dla siebie sposób.
Szybka kontrofensywa wojsk ukraińskich nie tylko pozwoliła wyzwolić praktycznie cały obwód charkowski i udaremnić plany Władimira Putina związane z okupacją obwodu donieckiego. W oswobodzonych miejscowościach odnaleziono masowe pochówki zabitych jeńców oraz cywilów, którzy zginęli wskutek ostrzałów w trakcie szturmu miasta przez wojska rosyjskie. Izium to kluczowy punkt w ofensywie na Doniecczyznę, więc wojska rosyjskie na początku pełnowymiarowej inwazji na Ukrainę przez miesiąc wyprowadzały na miasto potężne uderzenia ogniowe. Trzy czwarte miejscowości zostało zniszczonych. W najlepszym razie pozostało w niej 20 proc. przedwojennych mieszkańców.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.