Antropopotoki lepsze od czołgów
„Zjednocz swoich + podziel obcych = będziesz rządził jednymi i drugimi” – pisał parę lat temu doradca Kremla Władisław Surkow. Rosja stosuje tę metodę, m.in. prowokując kolejne kryzysy migracyjne
Raporty fińskiego wywiadu od wielu tygodni mówią o gromadzeniu w północnej części Rosji, w pobliżu granicy, tysięcy osób przerzucanych z wybranych rejonów Afryki i Bliskiego Wschodu. Podobne sygnały napływają z Białorusi. Wciąż są aktywne tradycyjne kanały przerzutu migrantów do Europy, m.in. przez Morze Śródziemne. Stały napływ ludności, która ma – najdelikatniej mówiąc – problem z asymilacją, przy niekonsekwentnej (to też łagodne określenie) polityce wielu rządów sprawia, że problem coraz mocniej demoluje europejską politykę, pcha w sondażach partie radykalnej prawicy, a z drugiej strony prowokuje publiczną debatę o ich delegalizacji.
Utrzymuje się także presja migracyjna na Stany Zjednoczone, gdzie ma ona olbrzymi wpływ na kampanię prezydencką. Rosja podejmuje zaś wciąż nowe działania na rzecz destabilizacji niektórych państw subsaharyjskich i bliskowschodnich, ale zwiększa też aktywność w Ameryce Łacińskiej. Można by uznać, że to wszystko zbiegi okoliczności. Jeśli jednak przyjrzeć się historii, a potem fachowemu piśmiennictwu rosyjskiemu, to trudno uwierzyć w przypadek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.