Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Grillowanie Ukrainy

18 sierpnia 2025
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

P o kilku dniach od spotkania na Alasce wyraźnie widać, jak duży sukces ma na swoim koncie Władimir Putin. Nie dał Donaldowi Trumpowi nic. Zażądał niemożliwego. Wykpił gospodarza paradując z nim po Anchorage, jakby nie było Buczy. Jakby nie było masowych grobów w Izjum. Jakby atak na Ukrainę w lutym 2022 r. był czymś, co należy potraktować jako normę.

Putin podczas rozmów na Alasce zaprezentował się w pełnej krasie. Od piątku negocjuje z Amerykanami z pozycji siły – trzymając liczące 110 tys. żołnierzy siły pod Pokrowskiem. I powoli domykając kocioł wokół tego miasta. Okazuje się, że o nic nie musi prosić swojego amerykańskiego odpowiednika. On żąda. Nie jest łasy na zdjęcie sankcji i powrót do handlu surowcami. I tak je sprzedaje przez pośredników. Ich cena jest niższa, ale najwidoczniej nie na tyle niska, by sprawiać dyskomfort. Nie ma też interesu w tym, aby przerywać walki. Bo to Rosjanie są stroną naciskającą. Na razie koszt tego natarcia się nie liczy. I nie jest to do końca blef. Blefem są natomiast próby szantażu ze strony Donalda Trumpa. Kolejne terminy ultimatum nie są dotrzymywane. 8 sierpnia minął bez konsekwencji. Sankcje wtórne nie znalazły potwierdzenia w faktach. Co tylko demoralizuje Putina. Za brak jakiegokolwiek ustępstwa dostał nagrodę w postaci spotkania z najważniejszym przywódcą świata. Rozmowy z Putinem nie są powtórką z Bliskiego Wschodu i szybkiej rozprawy z Iranem. Amerykanie nie mogą wysłać samolotów B2, aby zniechęcić Rosjan do dalszej wojny. Możliwe, że nie mają też możliwości zapewnienia Ukrainie gwarancji bezpieczeństwa, które zniechęcałyby Putina do powtórzenia ataku. Oczywiście jeśli zdecyduje się na zatrzymanie swojej machiny wojennej.

Poniedziałkowe spotkanie Trumpa i Zełenskiego pokaże, jaki jest próg bólu ukraińskiego przywódcy. Ile jest w stanie oddać suwerenności, aby zaspokoić na jakiś czas żądania Putina. Będzie to nawet ważniejsze spotkanie niż w Anchorage, bo pokaże, jaka jest determinacja Trumpa do kontynuowania nacisków na Zełenskiego. Ten przechodzi przyspieszoną lekcję geopolityki. Najpierw został przeczołgany na słynnej konferencji w Białym Domu. Później został zmuszony do podpisania umowy o eksploatacji minerałów ukraińskich w zamian za pomoc wojskową (trudno powiedzieć, czy już przekazaną, czy dopiero tę, którą Kijów może dostać). Teraz ma zaakceptować upokarzające warunki utraty terytorium i zapisania w umowach międzynarodowych tego, do jakich sojuszy Ukraina ma prawo należeć oraz jaki język ma na niej obowiązywać.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.