Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Rosja nie chce kończyć wojny i podbija stawkę o państwa bałtyckie

11 czerwca 2025
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty

K ilka miesięcy konsekwentnego proszenia i prób zakolegowania się z Władimirem Putinem przez Donalda Trumpa zaczyna przynosić rezultaty. W rozmowie z kontrolowaną przez Kreml agencją TASS wiceszef rosyjskiego MSZ Siergiej Riabkow oświadczył, że warunkiem zakończenia wojny na Ukrainie nie są „jedynie” żądania wobec Kijowa. Urzędnik zdefiniował to, co Moskwa postrzega jako pierwotne przyczyny konfliktu. Chodzi m.in. o wycofanie sił NATO z państw bałtyckich. Wcześniej stawkę podbił sam Putin, który – jak podaje Reuters, powołując się na swoje źródła – domaga się na piśmie formalnego uznania przez przywódców Sojuszu Północnoatlantyckiego, że organizacja nie będzie się dalej rozszerzała o państwa byłego ZSRR. A przede wszystkim o Ukrainę. Zbiegło się to wszystko ze słowami sekretarza generalnego NATO, który przed szczytem Paktu w Hadze nakreślił pięcioletnią perspektywę potencjalnego uderzenia przez Rosję w Sojusz.

Żądanie Riabkowa przypomina ultimatum złożone NATO i USA w grudniu 2021 r., tuż przed atakiem na Ukrainę. Nie było to w zasadzie stanowisko negocjacyjne. W tamtym przypadku można mówić raczej o próbie wymuszenia kapitulacji na obiektywnie silniejszym przeciwniku, jakim jest Sojusz. Rosjanie żądali wówczas przede wszystkim demilitaryzacji wschodniej flanki NATO. Do tego domagali się podpisania dwóch porozumień w tej sprawie – jednego z NATO i drugiego z USA. Chcieli wprowadzić w ten sposób podwójny standard oceny tego, co jest w Sojuszu ważne, a co ważniejsze. Dziś jest podobnie. Po uderzeniu przez Ukraińców w samoloty triady strategicznej trudno mówić o dominującej pozycji Rosji. Mimo to żądania są maksymalistyczne. I niemożliwe do spełnienia. W Estonii, na Łotwie i Litwie stacjonują siły wielonarodowe. Między innymi Brytyjczycy, Rumuni, Polacy, Niemcy i Amerykanie. Ich wycofanie byłoby kapitulacją. W przypadku Litwy docelowo obecność sił zachodnich ma się zwiększyć. Niemcy zamierzają rozlokować brygadę pancerną na południe od Wilna.

Rosjanie, wiążąc warunki rozejmu na Ukrainie z dyslokacją sił NATO w krajach bałtyckich, dają sobie zielone światło do prowadzenia wojny w nieskończoność. Z możliwością regulowania jej intensywności w zależności od swojej kondycji i własnych potrzeb. W zależności od tego, jak bardzo słabł będzie Donald Trump – czy to z powodów wewnątrzamerykańskich, czy w rezultacie wojen handlowych – będą rozwijali swoją presję również poza Ukrainę. Polityka prezydenta USA, jeśli nie zostanie skorygowana, przyniesie europejskiej części NATO straty. Jej kontynuacja będzie oznaczała mnożenie żądań przez Putina i obniżenie bezpieczeństwa wschodniej flanki Sojuszu.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.