Trump chciał pokazać Zełenskiemu jego miejsce w szeregu
Co dalej z relacjami amerykańsko-ukraińskimi?
Sądzę, że kryzys zostanie jakoś zażegnany, choć relacje pozostaną napięte. Musimy wznowić dialog z amerykańską administracją. Inna sprawa, że stanowiska Ukrainy i USA w perspektywie nadal będą się rozchodzić. Administracja Donalda Trumpa ma inne priorytety niż my. Ich podejście do umowy pokojowej między Rosją a Ukrainą raczej się nie zmieni. Oni zaś nie chcą słuchać naszych argumentów o gwarancjach bezpieczeństwa dla Ukrainy, jej udziale w negocjacjach, dalszym wsparciu i dostawach broni. Wygląda na to, że Trump będzie nadal naciskać na Wołodymyra Zełenskiego, by ten zgodził się na ustępstwa. Nie sądzę przy tym, by Zełenski miał publicznie przepraszać za to, co się stało w Białym Domu, bo to jeszcze bardziej poniżyłoby Ukrainę i pogorszyło jej pozycję w rokowaniach z Trumpem. Państw, które za coś takiego przepraszają, się nie szanuje. Zasadzka, jaką na Zełenskiego zastawiono, wynikała właśnie z tego, że prezydent zaczął okazywać podmiotowość i podkreślać ukraińskie interesy. Odmówił natychmiastowego podpisania umowy o minerałach, jak tego od niego żądano. Powiedział, że Trump żyje w sieci rosyjskiej dezinformacji. Biały Dom mu tego nie zapomniał.
Według pana kłótnia z Gabinetu Owalnego była zaplanowana?
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.