Sarkozy sprzedał Gruzję, Trump Ukrainę
Jeszcze przed rozmową telefoniczną Donalda Trumpa z Władimirem Putinem otoczenie Wołodymyra Zełenskiego spinowało wersję, że pozostaje w grze o przyszłość Ukrainy. Przekonywano, że zanim dojdzie do kontaktu prezydentów USA i Rosji, uda się przygotować grunt pod przyszłe rozmowy pokojowe z uwzględnieniem punktu widzenia Kijowa. W środę stało się jasne, że Biały Dom ma alternatywny plan negocjacji. Przynajmniej do tej pory odbywały się one wysoko ponad głowami Ukraińców. Putin może się z tego tylko cieszyć.
Ukraina już na starcie kadencji Trumpa została ustawiona w pozycji klienta. Pozbawiono ją resztek podmiotowości, gdy szef Pentagonu Pete Hegseth – ale i prezydent USA – stwierdzili, że nie ma mowy o powrocie do granic sprzed 2014 r., a droga do NATO jest zamknięta. Hegseth co prawda zastrzegł, że Stany Zjednoczone nie chcą Mińska 3.0, czyli zamrożenia konfliktu, którym Kreml w przyszłości będzie mógł dowolnie zarządzać, ale poprzeczkę zawiesił tak nisko, że uniknięcie zwasalizowania Ukrainy i zbudowania turbo-Donbasu stało się niemożliwe.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.