Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo

Wojna nad Dnieprem bardzo pogrąży rosyjską gospodarkę

Ten tekst przeczytasz w 2 minuty

Rynki

Ewentualna decyzja o wydaniu wojny Ukrainie jest ryzykowna także z przyczyn ekonomicznych. Wczoraj sekretarz stanu USA John Kerry wymienił cały wachlarz możliwych sankcji gospodarczych. Do tego trzeba dodać zamieszanie na rynkach.

- W XXI w. państwa po prostu nie działają na XIX-wieczną modłę, dokonując inwazji innego kraju pod całkowicie zmyślonym pretekstem - mówił Kerry telewizji CBS. Kerry zapowiedział też, że państwa grupy G8 pracują już nad odpowiedzią na ewentualną agresję Rosji. - Przygotowują sankcje, by izolować Rosję ekonomicznie. Pamiętajmy, że rubel już dziś traci na wartości. Przed Rosją stoi mnóstwo wyzwań gospodarczych - dodawał Kerry. Wśród możliwych narzędzi odwetowych wymienił zaś sankcje wizowe, zamrożenie aktywów, ograniczenie handlu i inwestycji.

Najbardziej skuteczne mogłoby być uderzenie w interesy Gazpromu przez Unię Europejską, ale - jak wskazuje jeden z polityków PO - nie wiadomo, czy na taki krok zdecydowałyby się blisko współpracujące z gazowym gigantem Niemcy. - To, jakie sankcje powinny zostać zastosowane, będzie zależało od dalszego ciągu wydarzeń. Zobaczymy, na ile skuteczna okaże się akcja zniechęcania Rosji do kontynuacji działań militarnych - mówi doradzający polskiemu prezydentowi w sprawach zagranicznych prof. Roman Kuźniar.

Większość powyższych środków poważnie uderzyłaby w rosyjskie elity polityczne i gospodarcze. Do tych ostatnich apelował wczoraj także ukraiński oligarcha Dmytro Firtasz. "My, biznesmeni, najlepiej wiemy, że każdą kwestię da się rozwiązać przy stole rokowań. Jestem pewien, że rozumiecie, iż w razie konfliktu nie może być zwycięzcy - wszyscy przegrają" - napisał w przesłaniu do swoich rosyjskich kolegów. Zwłaszcza że biznes może zacząć przegrywać już jutro, gdy otworzy się moskiewska giełda.

Ta zaś od wielu miesięcy pogrążona jest w bessie. Indeks RTS traci nieprzerwanie od października; w tym czasie jego wartość zmalała już o 17 proc. Ta sama sytuacja dotyczy rosyjskiego rubla, podobnie zresztą jak wielu innych walut rynków wschodzących. 1 marca za dolara płacono 36,2 rubla. Rok wcześniej było to jeszcze 30,5 rubla, o 15,7 proc. więcej.

Michał Potocki

Grzegorz Osiecki

 dgp@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.