Sankcyjne minimum rodzi się w bólach
Embargo naftowe zacznie obowiązywać dopiero od nowego roku. Nawet to delikatne uderzenie w dochody Rosji może mieć wyjątki
Dziś światło dzienne ujrzeć ma szósty pakiet sankcji Unii Europejskiej wobec Rosji, w tym długo oczekiwane restrykcje dotyczące dostaw ropy naftowej ze Wschodu. Prawdopodobnie po raz pierwszy oficjalnie przedstawi go w Parlamencie Europejskim szefowa Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen. Według naszych informacji obecna propozycja KE obejmuje odejście od importu rosyjskiego surowca do końca roku. Wcześniej deklaracje dotyczące wygaszenia do końca roku dostaw rosyjskiej ropy złożyło już wiele państw członkowskich, w tym Polska i Niemcy.
Polska i kraje bałtyckie w dalszym ciągu domagają się jednak mocniejszej reakcji UE i szybkiego pozbawienia Rosji dochodów ze sprzedaży paliw do Wspólnoty. Chodzić miałoby o skrócenie terminu wejścia w życie embarga albo o wprowadzenie mechanizmu, który zachęcałby do jak najszybszego rugowania surowca rosyjskiego, określonego przez minister klimatu Annę Moskwę mianem „rosyjskiego ETS”. Instrument ten, wzorowany na systemie opłat za emisje, miałby motywować kraje UE do szybkiej derusyfikacji, a jego szczegóły mają zostać zaprezentowane na najbliższym szczycie UE. MKiŚ tłumaczy nam, że zgodnie z polską propozycją kraje, które będą odchodzić od rosyjskich surowców wolniej, kupowałyby specjalne uprawnienia. Sama minister Moskwa określiła zaś w poniedziałek mechanizm rosyjskiego ETS jako rodzaj „opłaty solidarnościowej”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.