Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Raszystowskie marzenia o eksterminacji Ukraińców

5 kwietnia 2022
Ten tekst przeczytasz w 7 minut

R osja broni się przed oskarżeniami o masakrę w Buczy w tradycyjny sposób: mnożeniem sprzecznych wersji tak, by przeciętny odbiorca uznał, że prawdy w sumie nie da się ustalić. To w gruncie rzeczy defensywna taktyka, stosowana wówczas, gdy odpowiedzialność Moskwy nie budzi większych wątpliwości.

Ukraińcy szydzą z takiej linii obrony jeszcze od czasu zestrzelenia malezyjskiego boeinga w 2014 r. „Strzelano, ale nie z buka. Z buka, ale nie naszego. Naszego, ale nie my. My, ale nie w boeing. W boeing, ale niespecjalnie. Inni mogą, a my nie?”. Wtedy też pojawiały się teorie, że samolot został zestrzelony przez ukraiński myśliwiec, że celowo naprowadzono go nad teren działań bojowych, że cała tragedia była inscenizacją, a na pokładzie samolotu przewożono nieświeże już ciała. Fakt, że poszczególne tezy były ze sobą sprzeczne, nie był problemem. Wręcz przeciwnie, był zaletą, bo dzięki temu wprowadzano zamęt w głowach odbiorców i przeświadczenie, że ustalenia ekspertów jednoznacznie wskazujące na rolę Rosjan są po prostu jedną z wielu tez. A jaka jest prawda? Kto to może wiedzieć.

Problem polega na tym, że jak by Rosjanie nie zamykali własnej przestrzeni informacyjnej, nie są w stanie powstrzymać uczestników wydarzeń przed zwierzeniami. W świecie, w którym każdy ma kamerę w telefonie i konto na Facebooku, ocenzurować przekazu się nie da. Nawet zablokowanie Facebooka i zabranie żołnierzom telefonów nie sprawi, że oficjalnej linii nie skompromituje, działając w „dobrej wierze”, któryś z rosyjskich propagandystów. Tak było i tym razem. 1 kwietnia Zwiezda, kanał telewizyjny ministerstwa obrony, opublikowała materiał, w którym oficer przedstawiony jako Aleksiej Szabulin opowiada o trwającej „zaczistce” miejscowości w trójkącie Bucza–Hostomel–Ozera. Chwali się przed kamerą, że kontynuuje dzieło walczącego z banderowcami aż po 1953 r. pradziadka. Rosyjskie znaczenie terminu „zaczistka” znamy od czasów Czeczenii: wojsko chodzi po domach i morduje ludzi podejrzanych o sprzyjanie przeciwnikowi.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.