Ultimatum dla Mariupola
Priorytetem Rosjan jest umocnienie kontroli nad wybrzeżem Morza Azowskiego
Rosja postawiła Ukraińcom ultimatum: albo obrońcy Mariupola złożą broń i wpuszczą rosyjską armię do miasta – ważnego ośrodka przemysłowego nad Morzem Azowskim – albo wszyscy zostaną zlikwidowani. Termin ultimatum dla równanej z ziemią, oblężonej od niemal trzech tygodni metropolii mijał wczoraj o piątej rano miejscowego czasu. Obrońcy odmówili.
– O żadnym złożeniu broni nie ma mowy. Powiadomiliśmy o tym stronę rosyjską. Napisałam im, żeby zamiast tracić czas na ośmiostronicowe listy, otworzyli po prostu korytarz humanitarny – powiedziała „Ukrajinśkiej prawdzie” wicepremier Iryna Wereszczuk. Rosyjskie propozycje skomentował też doradca mera Petro Andriuszczenko. „Mówią, że Rosjanie zaproponowali ratuszowi Mariupola przejście na stronę Rosji. Dali czas do jutra na odpowiedź. Po co jednak tak długo czekać, skoro odpowiedź jest z góry gotowa: ch… dostaniecie, a nie Mariupol” – napisał Andriuszczenko na Facebooku. Według władz lokalnych w oblężonym mieście mogło zginąć nawet 20 tys. ludzi (zidentyfikowano 2357 ofiar) i uszkodzono 80 proc. budynków mieszkalnych. Część mieszkańców zdołała się ewakuować, jednak ci, którzy skorzystali z oferty rosyjskiej i wyjechali na wschód, trafiają do obozów filtracyjnych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.