Pragmatycznie jak zazwyczaj
Część niemieckich elit nie widzi we wschodniej Europie niezależnych nacji, tożsamości i państw, lecz „postsowiecką” przestrzeń, w której Rosja to jedyny trwały punkt odniesienia
Tu chodzi o niewiarygodnie dużo miejsc pracy – mówił kanclerz Olaf Scholz w niedzielny wieczór w telewizji ARD. Właśnie w ten sposób tłumaczył, dlaczego nie popiera embarga na rosyjski gaz. Choć jednocześnie zapewniał, że odejście od surowców importowanych ze Wchodu nastąpi szybko. A już następnego dnia ambasador niemiecki w Polsce Arndt Freytag von Loringhoven informował, że „do końca roku Berlin przestanie importować węgiel i ropę naftową z Rosji”. Z kolei w raporcie Ministerstwa Gospodarki i Ochrony Klimatu można przeczytać, że „do połowy 2024 r. Niemcy praktycznie uniezależnią się od rosyjskiego gazu”, co będzie możliwe m.in. dzięki rozwojowi OZE oraz dywersyfikacji dostaw. Dla porównania – Polska porzuci rosyjski gaz do końca roku, zaś proces rezygnacji z ropy i węgla będzie przebiegać podobnie w obu krajach.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.