Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Wojna na Ukrainie

Koniec początku czy początek końca

Utrata prorosyjskiego Doniecka i Ługańska oznacza dla Ukrainy zdecydowanie prozachodni kierunek
Utrata prorosyjskiego Doniecka i Ługańska oznacza dla Ukrainy zdecydowanie prozachodni kierunek
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

F ormalne uznanie niepodległości Donieckiej i Ługańskiej Republik Ludowych (DRL/ŁRL) przez Rosję świadczy o porażce rosyjskiego scenariusza numer jeden, którym była próba zmuszenia Ukrainy do ustępstw i przyznania okupowanemu Donbasowi specjalnego statusu konstytucyjnego. Jednak podpisane przez Władimira Putina dekrety będą miały wiele daleko idących skutków międzynarodowych. Na razie jest za wcześnie, by rozstrzygać, jakie będą dalsze działania Kremla, ale spośród wszystkich możliwych scenariuszy można wyróżnić dwa podstawowe. Jeden dałoby się zamknąć frazą, że poniedziałkowa decyzja to już koniec eskalowanego od listopada 2021 r. napięcia. Drugi, że to dopiero początek.

W tej pierwszej wersji uznanie DRL i ŁRL i oficjalne wprowadzenie rosyjskich wojsk (które i tak już tam były od niemal ośmiu lat) zostałoby przedstawione przez propagandę jako wielki sukces polegający na uratowaniu rosyjskojęzycznej ludności Donbasu przed ludobójczymi planami Kijowa. Jak bardzo absurdalnie by to brzmiało, taką narrację media państwowe z Moskwy przyjęły już kilka tygodni temu. Chociaż Rosji nie udało się osiągnąć celu numer jeden, zrealizowany w poniedziałek scenariusz mógłby zakończyć trwające od listopada napięcie. Kreml skupiłby się na rozwadnianiu zachodniej reakcji, zakulisowym przekonywaniu ustami swoich Russlandversteherów, że Zachód nie powinien wprowadzać maksymalnego wariantu planowanych sankcji, bo przecież czarny scenariusz w postaci pełnowymiarowej inwazji, bombardowania Kijowa i wymordowania inteligencji nie nastąpił.

W drugim wariancie uznanie DRL i ŁRL to dopiero początek zbrojnej eskalacji na linii rozgraniczenia i po paru dniach (tygodniach, miesiącach, latach) spokoju rosyjska armia do spółki z militarnymi strukturami DRL i ŁRL przystąpiłaby do natarcia, by podporządkować sobie przynajmniej kontrolowane przez władze centralne części Donbasu. Chodzi o niebagatelne terytorium, ponieważ pod kontrolą Kijowa pozostaje dwie trzecie terenów obwodów donieckiego i ługańskiego z półmilionowym, uprzemysłowionym portem w Mariupolu i ponadstutysięcznymi Kramatorskiem, Lisiczańskiem i Siewierodonieckiem. Rosjanie często równolegle realizują kilka scenariuszy naraz, ostatecznie decydując się na ten sprawiający wrażenie najskuteczniejszego. Przykładem były wydarzenia ostatnich tygodni (scenariusz przymuszenia Ukrainy do ustępstw w sprawie Donbasu wydawał się bardziej prawdopodobny niż uznanie okupowanych parapaństw). Dlatego dzisiaj sam Putin może nie wiedzieć, którą drogą pójdzie.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.