Mołdawia między strachem a nadzieją
Miejscowe elity obawiają się, że jeśli Ukraińcom nie uda się odeprzeć ataku, ich kraj będzie następny
Minister spraw zagranicznych Zbigniew Rau spotkał się z przywódcami Mołdawii i separatystycznego Naddniestrza. Wizyta Raua – w podwójnej roli szefa MSZ i przewodniczącego Organizacji Bezpieczeństwa i Współpracy w Europie – przypomniała o kosztach, jakie Kiszyniów ponosi ze względu na wojnę w Ukrainie. Wśród tematów było również bezpieczeństwo Mołdawii.
Czarny scenariusz przewidywałby wejście Rosjan do wspieranego przez nich separatystycznego Naddniestrza, gdyby udało im się minąć Mikołajów i osiągnąć granicę z Mołdawią. Wówczas Kreml mógłby postawić Kiszyniowowi ultimatum: albo godzi się na rosyjskie warunki uregulowania konfliktu, albo zostanie zaatakowany w ramach kolejnej „operacji denazyfikacyjnej”. Podstawowym celem Kremla jest zaś zgoda na federalizację, w ramach której prorosyjscy separatyści zyskaliby prawo wetowania decyzji politycznych. O tym, że Rosjanie w wariancie maksymalnym chcą dojść do Naddniestrza, pisały pod koniec 2021 r. zachodnie media, które precyzyjnie prognozowały zamiary Moskwy. Strzałka kończąca się w Naddniestrzu widniała też na mapie zaprezentowanej już po rozpoczęciu inwazji przez Alaksandra Łukaszenkę na naradzie z białoruskimi generałami.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.