Przyfrontowa pułapka na Ukrainę
W poniedziałek tysiące ludzi protestowały przeciwko ugodowej polityce administracji Zełenskiego
Protesty przeciwko wycofaniu ukraińskich wojsk z dwóch przyfrontowych miejscowości to przedsmak tego, co czeka prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, jeśli zdecyduje się na dalsze ustępstwa wobec Rosji. Wyjście z Petriwśkego i Zołotego-4 jako obszarów opanowanych przez Ukraińców już po zawarciu rozejmu w Mińsku w 2015 r. to warunek stawiany przez Moskwę w zamian za zgodę na zorganizowanie szczytu w formacie normandzkim, czyli z udziałem prezydentów Francji, Rosji i Ukrainy oraz kanclerz Niemiec.
O tym, że ukraińskie siły mają opuścić Petriwśke i Zołote-4, Zełenski poinformował jeszcze 1 października. Miał to być kolejny taki gest po tym, jak na taki krok zdecydowano się w Stanicy Ługańskiej. Tam lokalna deeskalacja służyła częściowej odbudowie mostu służącego lokalnym mieszkańcom do przekraczania linii rozgraniczenia między terenami kontrolowanymi przez siły rządowe i samozwańczą Ługańską Republikę Ludową (ŁRL). I także obfitowała w prowokacje przeciwnika.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.