Aresztowania i bicie. Krajobraz po ultimatum
Białoruskiej opozycji nie udało się doprowadzić do strajku generalnego, ale jego zapowiedź wystarczyła do ponownej aktywizacji protestów
Ryzyko podjęte przez Swiatłanę Cichanouską częściowo się opłaciło. Ultimatum postawione Alaksandrowi Łukaszence przez jego niedawną rywalkę w wyborach prezydenckich nie zostało spełnione, więc opozycja wezwała rodaków do strajku generalnego. I choć wczoraj znów nie udało się do niego doprowadzić, aktywność protestujących znowu wzrosła.
Cichanouska stawiała władzom trzy warunki: wstrzymanie aktów przemocy ze strony milicji, uwolnienie więźniów politycznych i dymisja Łukaszenki. I choć kilku więźniów zostało w październiku wypuszczonych z aresztów (co nie oznacza umorzenia postępowań prokuratorskich), najważniejsi wciąż siedzą za kratkami. Wśród nich są niedoszli kandydaci w sierpniowych wyborach Wiktar Babaryka i Siarhiej Cichanouski (mąż Swiatłany), a także liderzy tradycyjnej opozycji Pawieł Siewiaryniec i Mikałaj Statkiewicz. O losie figurantów spraw karnych, zwłaszcza uwolnionego niedawno z aresztu z zakazem opuszczania kraju obywatela USA Witala Szklaraua, rozmawiał w sobotę z Łukaszenką amerykański sekretarz stanu Mike Pompeo.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.