Nieoczywista słabość Zełenskiego
N a papierze Wołodymyr Zełenski jest najsilniejszym liderem w historii wolnej Ukrainy. Zdobył prezydenturę z poparciem 73 proc., jego partia jako pierwsza zdobyła samodzielną większość parlamentarną i właśnie wygrała wybory lokalne. W istocie jednak półtora roku po dojściu do władzy należy do najsłabszych politycznie prezydentów, czego dowiódł spór z Sądem Konstytucyjnym (KSU).
Zwycięstwo Sługi Narodu w wyborach lokalnych jest bardzo względne. Jeśli podliczyć głosy oddane do rad obwodowych, rady miejskiej Kijowa (stolica jest miastem wydzielonym) oraz rad rejonowych w obwodach donieckim i ługańskim (rad obwodowych tam nie wybierano, bo część terenu jest pod rosyjską okupacją), SN dostał 14,5 proc. głosów, trzykrotnie mniej niż w ubiegłorocznych wyborach parlamentarnych, i wyprzedził drugą Solidarność Europejską Petra Poroszenki o 0,7 pkt proc. To wynik gorszy niż w najbardziej pesymistycznych prognozach.
Monowiększość, jak nazwano sytuację, w której SN ma ponad połowę deputowanych w Radzie Najwyższej, przechodzi do historii. Partia jest rozrywana przez rosnące w siłę frakcje i nawet odwoływanie się do autorytetu Zełenskiego jako zwornika ugrupowania nie pomaga, gdy trzeba zebrać głosy potrzebne do przepychania ustaw. Z kuluarów coraz częściej dobiegają głosy o resecie i przedterminowych wyborach. Tych problemów nie równoważy nawet osobista renoma prezydenta. Choć wciąż jest na czele listy najpopularniejszych polityków, tendencja jest wyraźnie spadkowa.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.