Uliczny terror na Białorusi pochłonął czwartą ofiarę śmiertelną
Wśród bojówkarzy, którzy porwali Bandarenkę, dziennikarze rozpoznali znanego sportowca
Zamordowanie kolejnego manifestanta w Mińsku doprowadziło do wzrostu frekwencji na niedzielnych protestach. 31-letni Raman Bandarenka zmarł w nocy ze środy na czwartek pobity przez współpracujących z milicją bojówkarzy. To czwarta ofiara śmiertelna trwających od sierpnia protestów.
W niedzielę mieszkańcy stolicy wyszli na – jak to nazwano – marsz śmiałych, by przejść trasę od miejsca śmierci Alaksandra Tarajkouskiego, pierwszego zabitego w sierpniu manifestanta, do podwórka, z którego w środę wieczorem porwano Bandarenkę. Milicja jak co niedzielę próbowała nie dopuścić do gromadzenia się ludzi na ulicy. Znów użyto siły i granatów hukowych. Kilkuset demonstrantów relacjonujących protest zostało zatrzymanych.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.