Dziennik Gazeta Prawana logo

Prywatne ramię rosyjskiej armii

22 września 2020

Najemnicy biorą udział w wojnach, pilnują infrastruktury, pomagają wygrać wybory i zbierają informacje wywiadowcze. Zdaniem ekspertów ich rola będzie się tylko zwiększać

Od 2014 r. rosyjscy najemnicy byli widziani w co najmniej 30 państwach świata. Tak przynajmniej wynika z raportu waszyngtońskiego ośrodka analitycznego Center for Strategic & International Studies (CSIS). Prywatne firmy wojenne – choć nielegalne – cieszą się wsparciem państwa i są wysyłane wszędzie tam, gdzie Rosja nie chce albo nie może użyć regularnej armii. Oficjalnie siły zbrojne tego państwa, jeśli nie liczyć misji pokojowych ONZ, są obecne w Syrii i kilku państwach dawnego ZSRR.

Najbardziej znaną, choć nie jedyną firmą tego typu, jest Wagner, którego istnienie media ujawniły w 2015 r., a którego bojowników w sierpniu w do dziś niejasnych okolicznościach zatrzymano na Białorusi. Domniemany założyciel ppłk Dmitrij Utkin był oficerem sił specjalnych wywiadu wojskowego, a w 2013 r. oficjalnie przeszedł do rezerwy. Na jego związek z Kremlem pośrednio wskazuje kilka faktów. W 2016 r. gościł u prezydenta Władimira Putina podczas Dnia Bohaterów Ojczyzny jako kawaler orderu męstwa. Rok później gazeta „RBK” ujawniła, że oficer formalnie pracuje jako dyrektor generalny w firmie Konkord należącej do Jewgienija Prigożyna.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.