Kamala Harris: jastrząb zagranicznej polityki
W razie wygranej Biden może scedować na nią kontaktowanie się ze światem
Kampania przed tegorocznymi wyborami prezydenckimi w Ameryce koncentruje się przede wszystkim na dwóch sprawach wewnętrznych: pandemii i protestach przeciwko brutalności policji. Polityka zagraniczna schodzi na dalszy plan. Ale po zaprzysiężeniu nowego prezydenta kwestie zaangażowania Ameryki w świat będą bardzo istotne. Na wypadek zwycięstwa demokratycznego duetu warto się przyjrzeć, jakie poglądy na tę sprawę ma kandydatka na zastępczynię Bidena, senator Kamala Harris. Jeżeli powtórzyłby się scenariusz z czasów Obamy, który kwestie zagraniczne scedował na wiceprezydenta Joego Bidena (regularnie jeździł do Pekinu i Kijowa), to właśnie z nią przyjdzie rozmawiać polskiemu rządowi. Sam kandydat demokratów sugeruje taki obrót spraw. „Kamalo, byłaś ostatnio Bidenem surogatem i ufam ci bardzo” – powiedział, prezentując Ameryce swą zastępczynię.
Zacznijmy od tego, że Harris zasiada w komisji ds. wywiadu Senatu i ma wobec tego wgląd w najpilniej strzeżone sekrety amerykańskich służb. Chwalą ją zasiadający w tym panelu republikanie za jej zdolność do poszukiwania kompromisów. „Trzyma się zasad, jest bystra i twarda” – powiedział o niej jej republikański kolega z komisji, senator Roy Blunt z Missouri.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.