Władze i prorządowi publicyści grożą opozycji przelewem krwi
Dwa tygodnie przed wyborami prezydenckimi Alaksandr Łukaszenka coraz częściej przypomina o możliwości użycia siły
Coraz więcej sygnałów świadczy o tym, że białoruskie władze, korzystając z poparcia Moskwy, rozpatrują siłowy wariant pacyfikacji protestów, gdyby ich eskalacja nastąpiła w noc wyborczą. Białorusini chętnie przychodzą na wiece opozycyjnej kandydatki Swiatłany Cichanouskiej nawet w małych miasteczkach. Takich scen nie widziano tu od lat 90. W sobotę Cichanouska, startująca w zastępstwie uwięzionego męża Siarhieja, odwiedziła Bobrujsk, Mohylew i Orszę, a w niedzielę Żłobin.
Finał weekendowego objazdu wschodniej Białorusi zaplanowano na wczorajszy wieczór w Homlu. Cichanouska stała się główną kandydatką opozycji po tym, jak władze odmówiły rejestracji bankierowi Wiktarowi Babaryce, który razem z synem trafił do aresztu. Wspierają ją dwie inne kobiety: Maryja Kalesnikawa ze sztabu Babaryki i Wieranika Capkała, żona Waleryja, innego niezarejestrowanego kandydata. Sam Waleryj w obawie o bezpieczeństwo rodziny wyjechał z dziećmi do Rosji. Dzieci Cichanouskich są pod opieką babci w jednym z państw UE.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.