Król Miloš z Hradu
Czy Miloš Zeman przejdzie do historii jako najbardziej wyrazisty i cyniczny prezydent w historii Czech?
Kilka dni temu czeski komentator Martin Fendrych napisał: „Nowa koalicja, nowa Izba Poselska i stary Senat stanęły przed pierwszym egzaminem – testem z odwagi. Głupio zaczynać od tchórzostwa, ale większą odwagą byłoby zostawić prezydenta Miloša Zemana w spokoju”. Bo Zeman nawet z łóżka stojącego na OIOM-ie potrafi namieszać w polityce. Przez kilka tygodni po wyborach, które wygrała opozycja, wydawało się, że nie uda się utworzyć rządu – premiera powołuje prezydent, a ten trafił w ciężkim stanie do szpitala.
Był to cios nie tylko dla Zemana, co zrozumiałe, ale i dla urzędującego premiera Andreja Babiša, którego prezydent przed wyborami zapewniał, że niezależnie od ich wyniku to właśnie jemu powierzy misję tworzenia nowego gabinetu. W zamian Babiš miał mu oferować przychylność w wysyłaniu kandydatów głowy państwa na ambasadorów. W dziwacznej interpretacji Zeman uznał, że bloki koalicyjne – a w ten sposób startowała opozycja – to fikcja, więc największą partią po wyborach pozostanie startujące samodzielnie ANO Babiša, który spróbuje stworzyć rząd z poparciem Czeskiej Partii Socjaldemokratycznej (ČSSD) i trzech ugrupowań populistycznych. Plany wzięły w łeb, bo trzy z tych czterech stronnictw nie przekroczyły progu.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.