Szczyt nieufności i niemocy
Plan naprawczy ma pomóc wyjść Europie z ekonomicznego dołka, ale przy okazji pogłębił nieufność pomiędzy państwami
fot. Olivier Matthys/EPA/PAP
Morawiecki nie zgadza się na klauzulę praworządności, bo – jak objaśniał – jest ona zbyt ogólnie sformułowana i mogłaby być używana jako straszak
Szczyt w Brukseli przeciągnął się do niedzieli. Zamiast w sali obrad większość czasu przywódcy rozmawiali w mniejszych grupach podczas niekończących się nieformalnych narad. Gdy zamykaliśmy to wydanie, szczyt nadal trwał, lecz kompromis – mimo wielu ostrych słów i teatralnych gestów przywódców – nadal nie był wykluczony. Od początku spotkania w piątek głównym celem stało się przełamanie oporu grupy oszczędnych. Chodzi o bogate kraje Północy, którym nieformalnie przewodzi Holandia. Po drugiej stronie są kraje Południa, wśród nich Hiszpania i Włochy, które mają być największymi beneficjentami planu naprawczego o łącznej wartości 750 mld euro. Zgodnie z prognozami ich PKB odnotuje też w tym roku największe spadki, o ok. 10 proc.
Kluczowym problemem na szczycie stał się nadzór nad wydawaniem pieniędzy. Haga walczyła o maksymalną kontrolę nad tym, co inne kraje zrobią z pozyskanymi środkami. Już przed szczytem przewodniczący Rady Europejskiej Charles Michel zaproponował, by to nie Komisja Europejska, lecz kraje członkowskie zajmowały się zatwierdzaniem planów narodowych, w których poszczególne stolice będą miały pokazać, na co chcą wydać pieniądze. Takie plany zgodnie z propozycją Michela byłyby akceptowane większością kwalifikowaną.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.