Ponadpartyjny sojusz przeciw wycofaniu Amerykanów z Niemiec
List, którego treść publikujemy, został podpisany przez wpływowych polityków republikańskich. To zwolennicy zaangażowania Ameryki w świecie. W wielu wypadkach ludzie z wieloletnim doświadczeniem w siłach zbrojnych USA
Kluczowe są okoliczności, w jakich powstał list do Donalda Trumpa i przez kogo został napisany. W Ameryce narasta polityczny konflikt, a przez metropolie przelewa się fala protestów przeciwko rasizmowi. Prezydent stwierdził, że jest przywódcą prawa i porządku. Głowa państwa publicznie przekonuje, że skrajna lewica chce zniszczyć amerykańską policję. Niejednokrotnie sugerował też, że może wyprowadzić na ulicę wojsko. I to było nie tylko dla demokratycznej części opinii publicznej, ale i dla wielu republikanów przekroczeniem pewnej granicy. W momencie kiedy narastał konflikt wokół użycia armii – Biały Dom dał przeciek do prasy o decyzji w sprawie zmniejszenia kontyngentu w Niemczech i określenia górnego pułapu wojsk USA w tym kraju (na poziomie 25 tys.). Zatrudnieni w Pentagonie urzędnicy, którzy nie są mianowani politycznie, o tych planach nie wiedzieli. Poproszeni w mediach o skomentowanie sprawy mogli tylko rozłożyć ręce.
Trumpowski plan zaskoczył też członków Kongresu. Demokratyczni przywódcy Izby Reprezentantów nie kryją, że będą wzywać na przesłuchania przed komisjami ludzi, którzy ponoszą odpowiedzialność za formę, w jakiej doszło do tego wydarzenia. Z listu wysłanego do Trumpa, który publikujemy na łamach DGP, wynika, że decyzję prezydenta kwestionują wszyscy należący do jego partii członkowie Komisji Obrony Narodowej Izby Reprezentantów. Przyjrzyjmy się ich politycznym sylwetkom. To ważne, bo to oni decydują o wydatkach na cele wojskowe. Wygląda na to, że w Kongresie jest ponadpartyjny konsensus w sprawie niezmniejszania obecności w Niemczech.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.