Pomysły Trumpa uderzają w relacje Europa–USA
W a merykańskiej debacie publicznej mało kto rozumie, o co Donaldowi Trumpowi chodzi z G7. Prezydent raz chce przekładać szczyt grupy i deprecjonuje jego znaczenie. Innym razem pragnie ją wzmocnić, przerabiając na G11.
Zgodnie z planem kolejny szczyt G7 miał się odbyć w marcu w Stanach Zjednoczonych. Ale z powodu koronawirusa Trump musiał spotkanie odwołać, zapowiadając w jego miejsce wideokonferencję. Pod koniec maja powrócił jednak do pomysłu osobistego spotkania przywódców, bo taki szczyt – twittował – byłby znakomitym sygnałem powrotu do normalności. Pomysł jednak nie przypadł do gustu kanclerz Angeli Merkel, która – jak mówił rzecznik niemieckiego rządu Steffen Seibert – nie mogła się zobowiązać do podróży do Waszyngtonu i osobistego udziału w spotkaniu z uwagi na pandemię. Z tego samego powodu obawy miał też kanadyjski premier Justin Trudeau. Wówczas Trump przełożył szczyt na wrzesień lub jeszcze później. Ogłaszając przy tym, że następne spotkanie odbędzie się w rozszerzonym składzie. – Przekładam to, ponieważ nie czuję, by G7 właściwie reprezentował to, co dzieje się w świecie – tłumaczył dziennikarzom.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.