Prezydent gra na białych Amerykanów
Donald Trump podtrzymuje surowe stanowisko wobec protestujących. I traci poparcie
Osiem dni po śmierci George’a Floyda demonstracje rozlały się na całe Stany Zjednoczone. Przeciwko przemocy i rasizmowi protestowali mieszkańcy kilkudziesięciu miast ‒ od Florydy po Hawaje. Największe grupy protestujących wyszły na ulice w Minneapolis, Nowym Jorku i Waszyngtonie, ale ludzie gromadzili się też m.in. w Anchorage na Alasce, gdzie swój sprzeciw wobec rasizmu manifestowało kilkaset osób. Donald Trump rozważa wyprowadzenie wojska na ulice.
Równolegle we wtorek miały miejsce prawybory w wielu stanach i Amerykanie, także ci identyfikujący się z prawicą, wybrali kandydatów, którzy gwarantują społeczną zmianę w kwestiach rasowych. W Iowa w wewnętrznym republikańskim plebiscycie z kretesem przegrał kongresmen Steve King, który nie ukrywał tego, że jest białym supremacjonistą. Kierownictwo klubu parlamentarnego republikanów pozbawiało go za to jakiś czas temu ważnych stanowisk w komisjach Izby Reprezentantów. W miasteczku Ferguson w Missouri, będącym biednym afroamerykańskim przedmieściem St. Louis, gdzie w 2014 r. doszło do krwawych protestów po tym, gdy funkcjonariusz lokalnej policji zabił czarnoskórego nastolatka Michaela Browna, wczoraj wybrano Ellę Jones na stanowisko burmistrza, pierwszą Afroamerykankę w lokalnej historii.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.